51.

wtorek, 18 marca 2008, 21:44
Oceniam: Turn the page

1. Pierwsze wrażenie [9/10]

Szczerze mówiąc, jeszcze nigdy żaden blog nie zaintrygował mnie aż tak bardzo. Dawno nie spotkałam się z tytułem, który nie zdradza ani imienia głównego bohatera, ani jego największej miłości. Szablon sugeruje, że nie mam do czynienia z jeszcze jedną historią panny Granger, które ostatnio tak wytrwale maglowałam. Kolorystyka miła dla oka, czcionka w sam raz na dłuższe czytanie. Kiedy weszłam tu po raz pierwszy postanowiłam, że przeczytam całość jak tylko wyskrobię odrobinę więcej czasu na ocenę. A więc zaczynamy.

2. Wygląd [9/10]

*Grafika [5/5]

Nie mogę wyjść z podziwu. Szablon wykonałaś sama i bynajmniej nie jest to jedna z nieudolnych prób operowania popularnym paint'em. Zadbałaś o najdrobniejsze szczegóły, jednocześnie zachowują w tajemnicy tożsamość głównego bohatera. Niestety niewielu osobom się to udaje. Ponadto, przypadł mi do gustu pomysł na umieszczenie kolejnych części opowiadania na kartach pergaminu. Mam wrażenie, że po prostu przewracałam kolejne strony.

*Dodatki [2/3]

Dział "o mnie" dość obszerny. Mamy tutaj zarówno informacje o opowiadaniu, kanonie, blogu jak i kilka słów na temat autorki. Zauważyłam, że każdą część rozpoczynasz muzycznym cytatem. Może powinnaś pomyśleć także o panelu z muzyką? Oczywiście nie mam na myśli piosenek, które przedzierają się przez wszystkie inne dźwięki niemal natychmiast po włączeniu strony, ale wydaje mi się, że czytelnik powinien mieć możliwość odtworzenia utworów, które inspirują Cię podczas pisania.

*Estetyka [2/2]

Wszystkie elementy rozmieszczone z wyczuciem, kolorystyka stonowana, szablon w dobrym guście, linki umieszczone na oddzielnej podstronie, nie wprowadzają zamieszania w panelu.

3. Pomysł [4/5]

Z pewnością Turn the page wyróżnia się z natłoku marnych opowiadań, zalewających internet. Historia osadzona w Hogwarcie, ocierająca się o czasy Huncwotów, poruszająca wątek Lily i Jamesa, a jednak zbudowana na zupełnie innych fundamentach. Od początku owiana nutką tajemnicy, która z każdą kolejną częścią wydaje się być jeszcze bardziej nieodgadniona niż na początku. Poruszyłaś wiele naprawdę niezłych wątków, przedstawionych nie z perspektywy samych zainteresowanych, a Daniela Smitha, młodego Śmierciożercy. Nie brakuje także zdarzeń, które nie dotyczą bezpośrednio głównego bohatera.

4. Treść [37/40]

*narracja [5/5]

Zgrabnie przeplatasz ze sobą partie drugo- i trzecioosobowe. Dialogi w naturalny sposób łączą się z opisami, wproadzającymi czytlenika w klimat kreowanego przez Ciebie świata.

*bohater [5/5]

Można by zaryzykować stwierdzenie, że głównego bohatera poznajemy od kołyski. W pierwszej części prologu, Daniel jako czteroletni chłopiec z zazdrością patrzy na pociąg, mknący do Hogwartu. W wymarzoną podróż wyrusza siedem lat później, bez żalu opuszczając znienawidzonych przez siebie rodziców. W relacjach ze starszymi uczniami, z którymi dzieli przedział, odznacza się niezwykłą jak na pierwszoroczniaka pewnością siebie i poczuciem własnej wartości. Już wtedy zdradza nam swój pociąg do wielkości, wybicia się ponad szereg, bycia przysłowiowym "kimś". Nie dziwi więc fakt, że Tiara umieszcza go w Slytherinie. O perypetiach naszego bohatera w szkole nie wiemy zbyt wiele, pewne jest natomiast, że już wtedy znienawidził szlamy i opowiedział się po tej "lepszej" stronie. Gardzący wszystkim co mugolskie i z mugolami związane, uzależniony od nikotyny Daniel po latach wysiłku wreszcie skutecznie wypowiada "dwa słowa" i odtąd bez skrupułów odbiera ludziom to, co najcenniejsze- życie. Jego obojętność, nieczułość i brak jakichkolwiek ludzkich uczuć objawiają się w momencie morderstwa państwa Granham, kiedy to dopuszcza się iście barbarzyńskich czynów, czerpiąc radość z cierpienia Abigail. Chociaż ujawniłaś kilka szczegółów z życia Śmierciożercy, jednocześnie osnułaś jego postać mgiełką tajemnicy i właśnie z tego względu Twój bohater jest nader intrygujący.

*bohaterowie drugoplanowi [4/5]

Chociaż zazwyczaj w tego typu opowiadaniach nie mamy do czynienia ze zbyt liczną kadrą, przez Twoją historię przewija się kilka godnych uwagi postaci. Już w prologu poznajemy starszego o siedem lat brata Danila- Jamesa. Chociaż początkowo miałam wrażenie, że obaj panowie żywią do siebie jakieś głębsze uczucia, dalsze notki pokazały, że jednak nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Podczas pierwszej podróży do Hogwartu młodszy Smith wytraźnie próbuje pokazać swoją niezależność, niejako izolując się od brata. To właśnie tu poznaje nowych znajomych, którymi z jednej strony gardzi, z drugiej pragnie tak jak oni należeć do domu węża. Chociaż w scenie nie pojawia się Andrew, to właśnie on szczególnie zapadł mi w pamięć swoim spóźnialstwem. Nie sposób nie wposmnieć także o Averym, który niejako wprowadza Daniela w świat czarnej magii, zapalczywie ucząć go najpotężniejszego z zaklęć niewybaczalnych. Jednocześnie to właśnie on towarzyszy mu podczas zabójczych zabaw i można poniekąd zaryzykować stwierdzenie, że obaj panowanie zaprzyjaźnili się ze sobą, a przynajmniej są ze sobą w pewien osobliwy sposób związani. To właśnie podczas jednej z ich wypraw poznajemy państwo Granham i ich córkę Katherine. Zdziwiło mnie trochę, że Daniel dołożył starań, by sprawdzić jej użyteczność względem Czarnego Pana, a potem tak po prostu ją zabił. Mogłoby się wydawać, że dziewczyna odegra tu jakąś szczególną rolę, jako że poświęciłaś jej spory fragment historii, a jednak ginie szybko i bez zbędnego poklasku.
W historii nie zabrakło także wątku nieśmiertelnych Huncwotów. Przypadł mi do gustu sposób, w jaki wykreowałaś Lily i Jamesa. Ich małżeństwo, chociaż zawarte w tak ciężkich czasach wydaje się być szczęśliwe i spełnione, a jednocześnie naturalne i, ku mojej wielkiej uldze, nieprzesłodzone, co zdarza się w dziewięćdziecięciu dziewięciu procentach wątków związanych z tą parą. Duży plus za kreację Severusa. Bardzo lubię tę postać i cieszę się, że pokazałaś tę jego stronę, którą poznaliśmy w ostatniej części serii- Snape po uszy zakochany w Lily, a jednocześnie tak dobitnie perfekcyjny w ważeniu eliksirów i oklumencji.

*kanoniczność [5/5]

Szczerze mówiąc, odrobinę pogubiłam się w Twoim skrupulatnym wyjaśnieniu chronologii narodzin poszczególnych bohaterów. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mam nic do zarzucenia wykreowanym przez Ciebie postaciom, bowiem zarówno Snape, jak i Lily czy James, pojawiający się w Twojej historii są bardzo zbliżeni do swoich pierwowzorów.

*Syndrom Marii Zuzanny [10/10]

Chociaż wielu osobom wydaje się, że powyższe określenie może odnosić się tylko do bohaterów płci żeńskiej, niejednokrotnie zdarzają się również męskie odpowiedniki Maryśki. Nie mniej jednak nie tyczy się to Twojego bohatera, który ani trochę nie przypomina słodkiego, sztucznego chłopczyka, wyidealizowanego w każdym calu.

*akcja [8/10]

Właściwie między wersami opisałam ją po krótce. Najważniejsze jest to, że umiejętnie łączysz ze sobą epizody i warto rozwijasz akcję, nie zasypując czytelnika rozbudowanymi opisami. Jednocześnie potrafisz zbudować napięcie i zaintrygować, skutecznie zachęcając do dalszego czytania. Masz wiele innowatorskich pomysłów, więc mam nadzieję, że dalsze części będę równie ciekawe.

5. Poprawność językowa [4/5]

Właściwie nie mam większych zastrzeżeń, poza tym, że czasami zdarzają Ci się powtórzenia. Cytuję: "Nie był tu od siedmiu lat; nie mógł znieść tego momentu, kiedy jego brat wyjeżdżał do szkoły, a on musiał machać mu na pożegnanie. Nienawidził tego momentu." Zwróć uwagę, aby ten sam wyraz nie występował w sąsiadujących ze sobą zdaniach.

6. Poprawność ortograficzna i interpunkcyjna [9/10]

*ortografia [4/5]

miał by- miałby

*interpunkcja [5/5]

Bez zastrzeżeń.

7. Język. Czyli jak piszesz [5/5]

Nie ukrywam, że historia naprawdę mnie urzekła, a trudno wyobrazić sobie świetne opowiadanie bez językowych możliwości autorki. Magnetyzujesz stylem, masz bogate słownictwo, czyta się lekko i przyjemnie.

8. Wulgaryzmy [0/5]

I tu Cię mam! Może i w ustach Daniela niecenzuralne słowa brzmią całkiem naturalnie, ale zasady to zasady i trywialne wyrazy karać trzeba.

9. Podsumowanie [9/10]

Muszę przyznać, że jak dotąd to najwyższa ocena jakąś wystawiłam. W związku z tym mam nadzieję, że kolejne części będę równie dobre jak poprzednie, a nawet lepsze, bo wiem, że stać Cię na wiele. Życzę powodzenia.

Zdobyłaś 86 punktów, co gwarantuje Ci miejsce w kategorii Zadowalający.


Oceniła: Callypso


1 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

turn-the-page turn-the-page środa, 19 marca 2008, 22:41
Adres ukryty

na początku dwie literówki, które znalazłam (jeśli będą w komentarzu, rzepraszam, ale mam do tego talent):
Dialogi w naturalny sposób łączą się z opisami, wproadzającymi czytlenika w klimat kreowanego przez Ciebie świata.
Nie sposób nie wposmnieć także o Averym, który niejako wprowadza Daniela w świat czarnej magii, zapalczywie ucząć go najpotężniejszego z zaklęć niewybaczalnych.
Co do nieszczęsnego momentu - i beta i inne oceniające mi to mówiły, jednak ja uparcie przy tym zostaję - specjalne powtózenie, nawet jeśli tego nie widać.
Bardzo dziękuję za tak wysoką ocenę - naprawdę, naprawdę bardzo się zdziwiłam.
Cieszę się, że moje opowiadanie Cię zainteresowało. Bardzo zależało mi na przedstawieniu Daniela właśnie w ten sposób i bałam się, że może to zostać odebrane inaczej. A tutaj taka niespodzianka!
Wybacz, ale jestem trochę zmęczona i nie mogę zostawić dłuższego komentarza - w każdym bądź razie, zmotywowałaś mnie do pisania kolejnej części (którą męczę juz drugi miesiąc...).

Dziękuję,
aUtOrEcHQa

Powrót
Główna!

e